środa, luty 29

Kinematograficzne sapy na tle zdjęć przedawnionych

Ostatnio aplikacja serwisu lubimyczytać.pl widniejąca w prawym pasku mojego bloga kłamie. Do książek tam widniejących zaglądam na chwilę, by poczuć, że coś czytam - coś na co mam ochotę, a nie co czytać muszę. Moja sesja się jeszcze nie skończyła, mam nadzieję, że skończy się w sobotę. Co najdziwniejsze ta sobota to pierwszy termin. Z niektórymi ludźmi umówić się na jakieś spotkanie to istny cud.

Chciałam obejrzeć film - jakiś biograficzny, wciągający, opowiadający o jakiejś niezwykłej jednostce i na końcu pozwalające widzowi ocenić daną postać. Mam wrażenie, że zostawianie widza z pytaniem, na które sam musi sobie odpowiedzieć przestaje być w kinematografii modne. Chciałam trochę zbadać gatunek, pooglądać parę filmów, ale poświęciłam czas filmowi: "Elizabeth: Złoty wiek" i się zawiodłam, zniechęciłam. Wszystko niby jest na miejscu: dobra gra aktorska, dobra muzyka, całkiem niezłe kostiumy, ale sama główna postać została wymalowana, jak na najpiękniejszym obrazie. Po tym filmie można o 'Eli' mówić spokojnie: "mała, kochana złośnica, rządząca jakimś tam krajem". Meryl Streep to dobra aktorka, ale do Żelaznej Damy się boję się zajrzeć. Boję się, że zobaczę opowieść o kobiecie, która poświęciła się dla cudownej Anglii. Może to bunt młodzieńczy dalej, ale chcę mieć możliwość oceny sama, bez wciskania mi czegoś między wierszami. Co do filmów biograficznych na pewno nie poleciłabym Coco Chanel - dobra główna rola, ale jakoś historia kuleje. Robi kapelusze, robi, nagle bęc gwiazda? Chyba coś dla fanów, którzy znają życie Coco, dla laika historia nie trzyma się kupy. A historia o byłym prezydencie USA? W. to film, który jest tak słaby, że podziwiam tych (czyli siebie m.in.), którzy dotrwali do końca. Maria Antonina natomiast podobała mi się, choć przy końcu czułam, że zrobili z niej ofiarę, bezbronną, niewinną ofiarę. Ot, fakt, że to nie ona podpisywała papiery, ale jako władczyni powinna wiedzieć coś o swoich poddanych, a ona, jak to ona, myślała, że życie na wsi to mleczko świeże rano, czyste, piękne owieczki i uśmiechnięci chłopi. Z obowiązków królowej nie zwalnia jej fakt nieprzyjemnego otoczenia, nieprzyjaznych jej ludzi, a nawet tęsknota za mamą. W tamtych czasach to co ją spotkało, a mianowicie wyrwanie z domu rodzinnego i wsadzenie na obcy dwór to norma, jak chcemy się rozczulać nad Maryśka to musimy być sprawiedliwy i rozczulać się nad każdą królową. Film godny, mimo wszystko twardą ocenę 6-7/10 może dostać. Co do biografii o władcach czekam na reżysera, który zekranizuje życie Ludwiki Marii (żona Władysława IV potem Jana Kazimierza). Czuję, że taka biografia to było by niesamowite widowisko! Co prawda wątpię, by Polacy to zrobili, w końcu żaden naród nie lubi mówić o okresach kryzysu, woli mówić o swoim własnym bohaterstwie.
Kończąc w sumie Jak zostać królem to dobra biografia władcy. Można rzec, że grzech nie zobaczyć. Jedna z lepszych jakie widziałam. Obsada zachwycająca, reżyserski kunszt godny podziwu. Zasłużył na oscara.

Niżej zdjęcia z węgierskiej górki ciąg dalszy.




Małe wspomnienie późnego lata:

12 komentarze:

  1. Hmm zdjęłabym tylko z głowy tę niebieską ... opaskę czy chustę? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zostać królem bardzo mi się podobało, ale Maria Antonina, miałam wrażenie jakby reżyser nie potrafił robić filmów kostiumowych, wszystko strasznie przerysowane, ale może tak miało być :)
    PS. cudna spódnica - fantastyczny kolor!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Francja z reguły jest przerysowana, jak i wtedy, tak i dziś, więc nie ma w tym nic dziwnego :) przynajmniej tak sądzę.

      Usuń
  3. hm, żelazna dama jest warta obejrzenia tylko dla samej meryl.
    sam film choć przybliża nam nieco kulturę i politykę wielkiej brytanii,
    to jednak jest to taki tylko rzut oka, a nie jakaś dogłębna analiza.
    meryl- na poziomie, chociaż chwilami miałam wrażenie, że tylko na poziomie.
    w sensie- że choć meryl pięknie i zachwycająco gra, to ta rola nie wymagała od niej niewiadomo jakiego kunsztu aktorskiego.

    wiele scen jest niepotrzebnych i smutnych- jak przedstawienie już wiekowej margaret jako takiej wręcz marionetki do pokazywania ludziom.
    że oto zrobią kolację proszoną z margaret w roli głównej, nieważne, że ona ledwie chodzi, ledwie kojarzy fakty, i że jej wtrącenia w rozmowy przy stole nijak się mają do rzeczywistości.
    są takim bardzo przebrzmiałym echem jej dawnej sławy.
    albo motyw- że margaret zapomniała o tym, że jej syn mieszka z rodziną w rpa, a nie 2 ulice dalej.
    te sceny- niestety nie pokazują żelazności damy.

    chociaż wątek jej związku małżeńskiego i ich relacji- bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba obejrzę Żelazną Damę tylko po to by się... ustosunkować :>

      Usuń
  4. Żelazną dame obejrzę, bo Meryl Streep gra swietnie...nawet jeżeli film nie będzie udany ją zobaczyc warto...skoro ją na dodatek nagrodzili, nie powinno byc pudła.
    Jak zostac królem bardzo mnie rozczarował. dwie postacie były tam godne uwagi, ów logopeda i zona króla....reszta maslana.
    A te stroje, to... w Polsce juz tak ciepło? :)) Twoje spódnice mi sie bardzo podobają:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie w pomieszczeniu to zdjęcie z września chyba :)
      czy końcówki sierpnia. Jakoś tak.

      Usuń
    2. meryl bardzo cenię. naprawdę bardzo bardzo.
      a jednak - nie uważam, żeby żelazna dama była jakimś super hiper mega popisem jej umiejętności.
      meryl jest świetna jako margaret, ale szczerze mówiąc oczekiwałabym czegoś więcej.

      Usuń
  5. uwielbiam filmy biograficzne!!! i sama siebie nie rozumiem, dlaczego do tej pory nie obejrzałam "Jak zostać królem"? muszę, to nadrobić:D Marię Antoninę też:))
    co do stroju..to mam dzisiaj maluśką uwagę...tyczy się ostatniej fotki - cosik mi te czarne rajty z butami nie pasują i pasek....natomiast bardzo kolorowe bransolety z opaską:)) ale jak widać każda z nas ma inny gust, bo Ani Bartosik opaska się nie spodobała;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tak długo zwlekałam z ujawnieniem zdjęcia z powodu właśnie tych rajstop i paska ;) ale co tam trzeba się dzielić i błędami :D

      Usuń
  6. nie znoszę filmów biograficznych. jedynie serial "the tudors" i "jak zostać królem" mi się podobały. "elisabeth: Golden Age" przełknęłam tak sobie.
    Ile masz koszulek z postaciami z kreskówek/bajek? wiem, że na pewno koszulke z Włóczykijem, ale o Pocahontas nie wiedziałam. Pewnie przeoczyłam jeśli była pokazywana tu wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba pierwszy raz ją pokazuje :) Mam włóczykija, bukę, kung fu pandę, willy wonkę i Pocahontas. Na razie tyle :) Mała kolekcja ;)

      Usuń