czwartek, grudzień 15

"Sentymentalizm zawsze jest pierwszą oznaką oporu wobec postępu"

Dziś mała masowość. Cierpię na chroniczny brak czasu, a patrząc na listę obserwowanych blogów nie tylko ja. Z lekkim uśmiechem wspominam trzepakowe czasy, kiedy mama wybuchała śmiechem, gdy jej się tłumaczyło z uporem, że nie ma się czasu na obiad. To było inne "nie mam czasu".




Sama siebie zdziwiłam sięgając z takim zapałem po tą książkę. Niby nie znoszę śniegu, niby nie znoszę zimna, a Grenlandia jest piękna ... na zdjęciach, a mi nie śni się tam przenieść na dłużej niż dwie godziny, ale sięgnełam po tą lekturę, przeczytałam, zamknęłam z satysfakcją. Chyba gdzieś w środku fascynuje mnie dziwna możliwość posiadania pozytywnego stosunku do lodu, śniegu i zimna; ludzie, którzy się tam urodzili, którzy to kochają i gdzieś zawsze w sercu noszą swoją mroźną krainę maja w sobie coś godnego podziwu. Smilla, tytułowa bohaterka zdecydowanie taka jest, mieszkanka Danii, nosząca w sobie radosne wspomnienia Grenlandii: matki, wioski i codziennych czynności. Jej dworakie pochodzenie gwarantuje nam porównywanie obu narodowości, a nawet wyczuwanie różnic pomiędzy mieszkańcami obu państw, dzięki łagodnie prowadzonej narracji Hoega.

Smilla należy do grupy osób, które intrygują. Chce się podejść potrząsnać, by zobaczyć co jest w środku i jakie tajemnice wypadną. W tej książce ona sama, pełna tajemnic będzie próbowała odkryć sekret, dla którego nie jedno życie zostało poświęcone. Mimo wszelkich włamań, bójek, ktore oczywiście nasza bohaterka zwycięża nie nazwałabym tej książki powieścią sensacyjną. Mam ogólny problem włożenia jej do jakiejś konkretnej szuflady. Mimo zagadki, śmierci nie mogłabym z czystym sumieniem mówić o niej jako o kryminale, jest jakimś tworem pomiędzy obyczajem, a ... właściwie nie wiem czym. Nawet spokojnie można doszukać się elementów powieści psychologicznej.
Cała historia zaczyna się od śmierci chłopca, Esajasa, sąsiada Smilli, z którym mimo swojej woli zaprzyjaźniła się i zżyła. Policja nie zauważa pewnych subtelnych śladów, które pozwalają naszej bohaterce na własne śledztwo i wielkie wątpliwości. Gdzieś przy początku zaczyna się droga do rozwikłania tajemnicy, ale także droga, w której sama Smilla będzie musiała poznać siebie.

Cała rzecz w tej książce to polubienie tej głównej bohaterki, jeśli zdobędzie waszą sympatię, książkę zamknięcie z satysfakcją, jeśli zaś nie, trudno będzie wam nie mówić z grymasem o niej. Autor nie dopisał jej żadnej konkretnej wady, która psuła by jej majestatyczny, tajemniczy wizerunek. Długo myślałam nad tą postacią, jakoś nie przychodziła mi do głowy żadna jej cecha, która była by wadą, stuprocentową wadą. Poza tym brakowało mi większej dynamiki przy opisach sytuacji. Wszystkie wydarzenia wpisywały się w krajobrazy, spokojne, pozbawione praktycznie ruchu, a jeśli już się pojawia brak mu było spontaniczności.

7/10

"Żadna świadomość nie działa na mnie bardziej uspokajająco niż świadomość, że umrę. W takich momentach jasności - a człowiek widzi się jasno tylko wtedy, gdy patrzy na siebie jak na kogoś obcego - znika cała rozpacz, cała rezygnacja i depresja, a zamiast niej napływa spokój. Dla mnie śmierć nie jest wcale przerażającym obrazem czy też stanem albo wydarzeniem, które nastąpi i uderzy we mnie. Jest raczej skupienie na teraźniejszości, pomocą, sprzymierzeńcem w pracy nad tym, żeby być obecnym"

Cytat w tytule również cytatem z tej książki.

PS. Jeśli chodzi o konkurs: i Angelę i martyncię2 poproszę o adresy na maila. Martyna jest zdecydowaną zwyciężczynią, jej dzieło opublikuje może następnym razem, ale pomysł Angeli dogania ją spokojnie, dlatego dla niej też mam jakiś upominek :)

7 komentarze:

  1. Ubósktwaiam tę książkę - czytałam ją bardzo dawno temu, chciałabym ją mieć w swojej biblioteczce, ale niestety jakoś nie mam.
    Widziałam również film, ale nie miał klimatu.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. A jak trafilas na ta ksiazke?:) Ciekawy ten opis. Mnie Grenlandia fasycynuje.Wole kraje zimniejsze niz cieple:))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Ach, ja kocham Zimę... To najbardziej magiczna pora roku.
    Bardzo zachęciłaś mnie tą lekturą, byłaby idealna na wigilijny wieczór, gdy już ucichnie świąteczny gwar... ;)
    Polecam też taką książeczkę, w sumie opowiadanie na jeden wieczór, ja kiedyś przypadkowo na nią trafiłam i zakochałam się od pierwszej strony: 'Płatek śniegu' Maxence Fermine.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. książka o śniegu i lodzie, a sukienka przepiękna, kolorowa:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. @Ania recenzja na jednym z blogów :)
    @Tara, Kendi dziękuje :)
    @Agata Adelajda ja swoją upolowałam na allegro z przesyłką nie wyszło mnie więcej niż 16 złotych :)
    @Douma Hmmm :) spróbuję do niego dotrzeć. Podziwiam miłość do tej mroźnej pory roku.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. uwielbiam Twoje włosy:)
    i sukienkę masz piękną

    OdpowiedzUsuń na zawsze