czwartek, grudzień 1

Gdzie jest budda?

Dziś poważny temat. Tym razem z mojej głowy przemyślenie, więc chaosu informacyjnego nie powinnam wprowadzić. Każdy potrzebuje pracy, by mieć dochód, aby za ten dochód żyć. Całkiem normalne i ameryki nie odkryłam. Tłumy bezrobotnych szukają pracy, tłumy pracowników narzekają na pensję. A ja od miesiąca szkole tłumy dziewczyn, które się nie nadają. Siadam zmęczona powtarzaniem 50 raz tego samego, jak jakaś zepsuta płyta i myślę, gdzie te ręce, tak chętne do pracy? Co to za czary, że jeśli potrzebujesz pracy to jej nie ma, a jeśli potrzebujesz pracownika to masz osobniki chce-nic-nie-robić-i-mieć-dużo-many-many? Czy na prawdę nie ma już rezolutnych młodych osób? A jeśli się znajdują to w 4 godziny pracy nabawiają się kontuzji? Fatum nad moim miejscem pracy, czy to jakiś beznadziejny układ świata?

Budda nie miał tego problemu i mieszka w mojej koszuli.




koszula - studio2deko; spodnie- lump; płaszcz - allegro

6 komentarze:

  1. koszula boska, a w pracy tak to już bywa. Pracodawcy wcale z tym lekko nie mają. Można sobie rekrutować, zatrudnić osobę z najlepszymi preferencjami po to żeby po kilkunastu dniach okazało się że "pani myślała że tu będzie sobie tylko siedzieć w biurze i nic nie robić" ;) słyszałam podczas jednej z rozmów kwalifikacyjnych taka historyjkę na moje pytanie: dlaczego rekrutują drugi raz na to stanowisko, przecież miesiąc temu już było to ogłoszenie. Sposób myślenia chyba niestety głębiej zakorzeniony wspominając rozmowy z "teściową" o pracy, ktora to na informację że pracuję w biurze firmy produkującej reklamy stwierdziła: "o, to tak sobie siedzisz... cały dzień w biurze"... tak, tak sobie siedziałam cały dzieńwypisując faktury, formularze zamówienia dla klientów, zamówienia materiału dla kontrahentów (tudzież do nich dzwoniłam powiedzieć co chcemy mi i kiedy maja nam przywieźć do firmy), w międzyczasie jeszcze czekała na mnie streta projektów do zrobienia i wysłania do klientów, a jeszcze w międzyczasie wypadało wpaść do hali produkcyjnej zapytać czy nie potrzebują pomocy przy maszynie tnącej albo foliach które właśnie z siebie wypluła... Wiadomo, w biurze się tylko siedzi, przed komputerem to tylko sie bawi i głupoty robi a prawdziwa praca to taka na trzy zmiany w fabryce albo innycm zakładzie pracy.
    Swoja drogą możesz się rekrutować do firmy, być najlepsza z kandydatów mimo braku wykształcenia w tym kierunku i braków w doświadczeniu zawodowym w branży, chcieć pracować tam i sie rozwijać w tym kierunku i... i tak się nie dostać, bo nie jesteś koleżanką kierownika działu ;) (ale przynajmniej nie dostał sie nikt, takie małe pocieszenie)
    A co tak trudnego próbujesz je nauczyć?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. No wiesz, bo Ty pewnie wymagasz od nich czegoś tak nieosiągalnego jak zaangażowanie, albo (co gorsze) wysiłku! ;)
    Masz fajną koszulę i lubię Twoje jeansy :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. @gryziolki ... robienie raportów dobowych. To nie jest skomplikowane. Zresztą każdy człowiek na rynku pracy, który miał do czynienia z kasą, wie jak to się robi. Dwa przyciski. End. 50 raz pokazujesz, a oni i tak robią rybki. Ech, no swoją droga, że jak chcesz jakaś dobrą pracę dostać to właśnie wtedy jej nie dostajesz. Chcesz chętnego do nauki pracownika, nawet nie musi miec doświadczenia to tak samo jak z praca figa z makiem!
    @Gunia, Pani la Mone :) dziękuje

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. moja rezulutna, mądra, wykształcona siostra nie może znależć pracy..owszem taka za 1500 jest, ale dziewczyna chce żyć samodzielnie:/ z tego nie da się opłacić mieszkania, szkoły i całej reszty... koszula ekstra:D

    OdpowiedzUsuń na zawsze